|
2007-05-25 18:32
Historia pewnego bankructwa
Z hurtownią „E” S.A. Współpracowaliśmy od 1990 roku. Nigdy nie zalegaliśmy z płatnościami, a nawet płacilismy przed terminem, problemy zaczęły sie niedawno (napiszę o tym innym razem), z chwilą uruchomienia kolejnej apteki, piątej, dosłownie kilkanaście metrów od naszej. Było to z końcem 2005 roku
Wracając do hurtowni „E” S.A.. W sierpniu 2006 roku mieliśmy w tejże hurtowni zaległość ok 14 tyś. Zł, zwrócilismy się więc z pismem do tejże hurtowni o wydłużenie nam terminu spłat. W odpowiedzi otrzymalismy z Kancelarii Prawniczej, której owa hurtownia S.A. Zleciła dochodzenie swojej nalezności, o dochodzeniu spłaty, zupełnie, jakbyśmy nie płacili, co przecież prawdą nie było. Hurtownia ma opinię bezwzględnej i potwierdziło się to z okładem. Nie liczy się dla niej to, że tyle lat współpracowaliśmy, że nigdy nie zalegaliśmy z niczym. Próbowalismy rozmawiać, ale prezes widocznie nie miał ochoty, bo do spotkania NIGDY nie doszło. NIGDY nie prosiliśmy o umożenie długów, ale po 16 latach współpracy, poprosilismy jedynie o..... wydłużenie terminu spłat. To wszystko.
W odpowiedzi otrzymaliśmy decyzję, że „E”S.A. Wyraża zgodę na spłatę należności do końca października 2006. Nasza zaległość z tytułu faktur przeterminowanych wynosiła wtedy ponad 14 tyś. zł., ale uznano za przeterminowane także te, które nie były i wyznaczono termin spłaty całości tj ponad 26 tyś. Zł do końca października 2006, w przeciwnym razie oddadzą nas do sądu. Już w tym czasie sytuacja naszej apteki stała się bardzo trudna i spłata tej należności do wyznaczonego terminu stała się niemozliwa. Miesiące wakacyjne jeszcze bardziej obniżyły nam obroty, więc do końca października spłaciliśmy niespełna 6 tyś. zł. Przerwę na chwilę, by opisać praktyki niektórych hurtowni farmaceutycznych. Faktem jest, że mieliśmy zaległości, ale hurtownia walnie się przyczyniła do utrudnienie nam spłat. W jaki sposób? Bardzo prosty – odcięła nas od mozliwości zakupu leków, nawet za gotówkę. Żądali spłat, bez mozliwości odnowy bazy leków. Mało tego, o tym fakcie NIE informuje się apteki. Teoretycznie, ale tylko teoretycznie, pozwolono nam kupować leki za gotówkę, przy jednoczesnej spłacie zadłużenia. Jednakże, kiedy chcieliśmy zrobić zamówienie, m.inn. Na lek o nazwie Dolargan dla cierpiącej na raka osoby, owa hurtownia S.A. .... odmówiła nam sprzedaży!!!I nie pomogły żadne prośby, leku nie dostaliśmy nawet za gotówkę!!!! Będąc tak bezwzględną, owa hurtownia S.A. (brzmi dumnie!!) wspomaga apteki sieciowe, dając im upusty cenowe, na które my liczyć nie mogliśmy. Apteki te mając takie możliwości, wysyłają pocztą wykazy leków po znacznie obniżonej cenie, zabierając innym, nie sieciowym aptekom (przecież także swoim klientom), zakup leków po tak konkurencyjnej cenie. Żądając, a jednocześnie wspierając niektóre apteki, sami utrudniają takim aptekom, jak nasza normalną pracę i spłatę należności. Wspaniała polityka, nieprawdaż?.Paranoja! Mało tego, pomimo spłat, które mimo ogromnych trudności, jednak dokonywaliśmy, w grudniu 2006 przesłano nam pismo przedegzekucyjne. Nasza zaległość w tym momencie wynosiła nieco ponad 15 tyś. zł. Napisaliśmy więc do sądu gospodarczego wyjaśnienie, dlaczego powstały zaległości, że chcieliśmy rozmawiać z prezesem hurtowni S.A., jednak prezes nie chciał nas przyjąć tłumacząc się brakiem czasu. Ciekawe, że prezes ogromej, liczącej sie w Polsce hurtowni „E” S.A.(litera została zmieniona), nie chciał nawet wysłuchać swojego wieloletniego kontrachenta (z górką 15 lat – w grudniu 2006). Zaległości powstały PIERWSZY raz w życiu, w historii naszej współpracy, ale to się nie liczy. Ta wielka i ceniona hurtownia S.A. Musi trzymać fason, nie może się rozdrabniać dla jakichś „wypierdków mamuta”. W konsekwencji, owa S.A. Hurtownia oddała nas do sądu, pomimo spłat, rozwleczonych, bo rozwleczonych, ale sumiennie, w miarę możliwości, dokonywanych. Nikt z przedstawicieli tej S.A. Nawet nie zapytał, co się stało, nie przyglądneli się tematowi, bo na horyzoncie były TYLKO pieniądze, na człowieczeństwo zabrakło miejsca. A może dałoby się nam pomóc?. Nie odczuliśmy żadnego gestu pomocy. Bez skrupółów zabarano nam możliwość zakupu leków, także za gotówkę. Potraktowano nas, jak ludzi, którzy NIE CHCĄ regulować należności, a nie jak kogoś, kto w tamtym casie, byc może z niewielką pomocą, mógłby powstać z problemów. Dziwną sprawą była także kwota, której S.A. Dochodziło. Według naszych wyliczeń, to bylo nieco ponad 15 tyś., oni wnosili o 17,5 tyś. Przez cały czas, ta własnie kwota były wymieniana na drzwiach sali rozpraw. Podobnie, jakby nie słyszeli, że od początku (mamy na to dokumenty) prosiliśmy S.A. O spłatę należności w ratach. W wyroku sądu, usłyszeliśmy, że o to nie prosiliśmy. Albo ta wielka S.A. Ma bałagan do potęgi, albo nie chce słyszeć prawdy. Przyjdzie czas, że ujawnie nazwę owej wielkiej S.A. W dniu wyroku, w maju 2007 nasza zaległość wynosiła 13 tyś z okładem. Chce powiedzieć, że od sierpnia 2006 do maja 2007 spłaciliśmy wielkiej S.A. Ponad 13 tyś. Zł, a mimo tego potraktowano nas sądem. W sądzie występowaliśmy jako osoby cywilne, prawne, Wielka S.A. Miała swojego adwokata, więc sprawę przegralismy, do wysokości spłaty doszły jeszcze koszty procesu sądowego. To jeszcze bardziej utrudniło nam sytuację. Chcemy pozbyć się tej Wielkiej S.A., której nazwa brzmi dumie, ale ta hurtownia widzi TYLKO kasę, a nie wieloletniego współpracownika. Teraz widać, kim rzeczywiście jesteśmy dla tych gigantów. Ku przestrodze innych aptek Zwykły człowiek
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
2007-05-08 18:52
Historia jednej działalności 8.05.2007
Jak można z uczciwego obywatela, stać się przestępcą?. Można, wielu z nas tego doświadczyło, tylko siedzicie cicho. Apteki padają jak muchy, ale tylko te stare, te bardziej uczciwe, bo te inne, agresywne, za którymi nie wiadomo kto stoi, zbijają na Was fortune, jeżdżą pięknymi samochodami, mają po kilka domów i masę szmalu. Cóż, my też mamy aptekę, od wielu lat i to w dodatku tylko jedna. A wiadomo, teraz, kto żyw, zakłada aptekę. Swoje apteki maja hurtownie farmaceutyczne i jak tu z nimi konkurować, jeśli ich ceny są zawsze niższe, bo hurtowe. Jednak mało kto wie, że rządzą tu swoiste prawa. Koncerny farmaceutyczne, hurtownie, podporządkowują sobie rynek w dosyć specyficzny sposób. Tylko z pozoru, ma to na celu „wyjście” w stronę pacjenta. Raczej jest to uzależnienie go od konkretnych miejsc, aptek. Zatem, wróciłem z sądu, ponieważ jedna z hurtowni farmaceutycznych, oddała nas do sadu, gdyż wg niej, nie płaciliśmy za faktury. No, nie płaciliśmy w terminie, ale dopiero od niedawna, gdyż zaistniała sytuacja, w ramach której w świetle prawa polskiego, stoimy na krawędzi. Byliśmy z tą hurtownią, nazwijmy ja ‘E’ S.A. od samego początku jej istnienia, gdy oni zaczynali od małych pomieszczeń. To dzięki takim aptekom jak nasza, a było ich niegdyś wiele, bo teraz zabiło ich prawo, które zezwala na „wolność Tomku w swoim domku”. Przez wszystkie lata płaciliśmy sumiennie za leki, nawet przed terminem płatności. Tak było przez kilkanaście lat. Potem, zaczęło powstawać coraz więcej aptek i w końcu, ktoś wpadł na doskonały pomysł (dla niego, cóż w końcu, pieniądz jest najważniejszy) i otworzył aptekę, kilkanaście metrów od naszej i to na terenie przychodni zdrowia. Jest to fenomenalne posuniecie, jak na dzisiejsze czasy, ponieważ umożliwia swobodny dostęp do lekarzy i wchodzenie z nimi w rozliczne formy współpracy. Wiadomo tam, gdzie pieniądz, żegnaj Winetou. Chcę, żebyście wiedzieli, że jest konkurencja i KONKURENCJA. O uczciwości w ramach takiej konkurencji, nie ma mowy. Istnieje jedna zasada, doprowadzić do bankructwa aptekę obok. Wygrywa silniejszy, czyli taki, który ma są sobą kogoś, lub coś. Dla takich, jak my nie ma szans. Tu nie ma litości, wali się tak, ‘że kredki wypadają z tornistra”. Wiadomo „pacjent nasz pan”, a apteka obok „nasz wróg”, więc trzeba go zniszczyć. Cóż, my nie potrafiliśmy stosować tych wszystkich zasad, które miałyby zniszczyć konkurencję, nie mieliśmy serca, ale czy to ważne, komu zależy na sercu. Radość dla tych, którzy doprowadzili nas do utraty całego dorobku naszego życia i napełnienia swojego wielkiego żołądka. Któregoś dnia, pewnie niedługo, będziemy zmuszeni zamknąć aptekę i iść na bruk, nie mając nic, bo przecież długi trzeba spłacić. Ale kogo to obchodzi, a już na pewno nie tych, którzy robią takie praktyki. Tym sposobem, nasza sytuacja stała się bardzo ciężka, rosły długi. Jednak zanim jeszcze tak się stało, napisaliśmy do hurtowni ‘E’ S.A., że jeśli powstanie kolejna, już piąta apteka na terenie osiedla, to może to oznaczać kłopoty, dla nas, z tytułu terminowości płatności. To był największy błąd, jaki zrobiliśmy, ponieważ w odpowiedzi, hurtownia zablokowała nam konto, co było równoznaczne z niemożliwością zakupu leków i sprostaniu płynności w spłacie długów, które zaczęły rosnąć. W październiku ubiegłego roku, sytuacja stała się dramatyczna, ponieważ mieliśmy coraz mniej leków, coraz większe długi i coraz mniej pacjentów, gdyż ci ostatni byli przez lekarzy wysyłani do apteki w przychodni. I całkowicie nas olali, wiadomo, tamta aptekę było stać na prezenty, obniżki itp. Pomimo trudności, sukcesywnie spłacaliśmy nasze długi, choć, rzecz jasna nie mogło się to odbywać tak, jak tego sobie życzyłyby hurtownie, przyzwyczajone do wysokich obrotów. U nas to nie wychodziło, bo obroty były zbyt małe. Pomimo wieloletniej współpracy, pomimo sukcesywnych spłat należności, hurtownia ‘E’ oddała nas do sądu, mając w dupie wieloletniego klienta, któremu powinęła się noga. Wiadomo KASA jest ważniejsza od człowieka, nawet nie chcieli z nami rozmawiać. Wszak taka hurtownia, musi dbać o swoją pozycję, a tu nie ma miejsca na ludzkie odruchy. Ciekawe, że w tym programie dbałości o swoją pozycje, nie ma człowieczeństwa. Opisując sądowi naszą sytuacje i praktyki wykonywane przez inne apteki, w tym tę obok nas, otrzymaliśmy odpowiedź, ze przecież możemy robić tak samo. Zaiste prawo jest pokręcone. Więc byłoby ok., gdybyśmy korumpowali lekarzy i pewnie vice-versa, wprowadzali ‘jarmarczne zasady’ do swojej apteki, gdzie lek, to taki sam towar, jak kartofle, majtki itp., ze można kupić cos za 1 grosz, a reszta jest pokrywana z niewiadomych źródeł. Bo przecież, gdyby apteka miała to pokrywać tylko z własnej kieszeni, poszłaby z torbami. Więc, kto dopłaca te brakujące pieniądze do limitu recepty? Odpowiedź jest jedna MY WSZYSCY!!! Jest to wliczane w cenę leku przez hurtownie, firmy farmaceutyczne et cetera. Jak to się dzieje, że po wizycie w gabinecie lekarskim, przedstawiciela firmy farmaceutycznej, nagle wszyscy mają zapisywany ten sam lek?. Epidemia, czy co? Zastanówcie się chwilę. Czy ktoś się zastanawia, jakie FORTUNY idą na reklamę leków, ich promocje, kontakty z lekarzami i hurtowniami. Produkcja leci pełną parą, fortuna też, więc my potrzebni jesteśmy, by to wszystko kupić, a ktoś musi nam to wypisać i to w dużej ilości. Komu zależy na naszym zdrowiu, komu zależy na aptece, jeśli popada w kłopoty „pies ją dychał”, będą następne. Kto widział, żeby 1 osoba miała zapisywane torby leków. Czemu to służy, bo na pewno nie leczeniu. Jest to normalna sprzedaż, więc potrzeba szerokiej reklamy, tysięcy przedstawicieli firm farmaceutycznych, którzy w zaciszu gabinetów lekarskich, dobijają interesu, a nasze zdrowie „co tam zdrowie”. Więc ta wielka i ważna hurtownia ‘E’ S.A. ma także w dupie takich jak my, po co mają sobie zabierać czas, by pomyśleć o jakiejś pomocy. W tym czasie leci kasa, a ona jest najważniejsza. Pozycja ?? Cóż oznacza to magiczne słowo?. Chyba już zapomnieliśmy, ze wszyscy jesteśmy.... ludźmi, ze każdy ma rodzinę i jakieś potrzeby, że każdy z nas chciałby żyć, opłacić rachunki, kupić dzieciom prezenty, czy wyjechać z żoną na wakacje. Prawo jest chyba ustanawiane przez ludzi, którzy nienawidzą innych ludzi, ale kochają pieniądze, bo doprawdy, nie ma dokąd pójść po pomoc, bo to wszystko się dzieje w świetle i pod płaszczykiem prawa. Wszędzie króluje EGO - JA JESTEM NAJWAŻNIEJSZY!!. Inni na drzewo! Ludzie, gdzie jesteście!
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
2007-05-01 12:40
To blog zwykłego człowieka żyjącego w kraju, gdzie rządzą surowe prawa pieniądza – boga, gdzie nie liczy się człowiek, ale kasa. Jeszcze nie dawno, moja rodzina żyła pracując wiele godzin dziennie na swoje utrzymanie. To, co nam zostawało, wystarczyło na godne życie. Dziś, za przyczyna ludzkiej zachłanności i pod płaszczykiem prawa, staliśmy się bankrutami. Prawo, które stoi po stronie silniejszego, obróciło nasze życie w niwecz. Będę więc pisać o życiu zwykłych bankrutów, nie z własnej winy, o procederach, jakim jesteśmy poddawani, o tym, jak traci się przyjaciół, jak nikt, dosłownie nikt, nie chce udzielić pomocy. Niech to będzie przestrogą dla innych.
A wydawało się nam, że uczciwą pracą….. szkoda gadać.
Jeszcze 2 lata temu, wszystko było dobrze, mieliśmy sprzedać nasza firmę (ponieważ część z nas doczekała emerytury), a część chciała założyć nową firmę. Stało się jednak inaczej. Od tamtego czasu, żyjemy jak w horrorze. Popadliśmy w długi…
Nie od dziś wiadomo, ze żyją na tym świecie ludzie, którzy za punkt honoru, stawiają sobie pokazanie, jacy się wielcy i działają tak, by zniszczyć innych. Robią to dla własnej satysfakcji, dla pieniędzy. Czasem są jednak sytuacje, że wielcy tego świata, stawiają na pierwszy plan jakąś osobę, za którą kryje się potężne lobby, a wszystko ma jeden cel: wykończyć konkurencję i przejąć każdą ilość pieniędzy, nawet tak niewielkich, jak te, które nam zostawały na życie.
Pozostaje mi więc tylko jedno, pisać bloga, bo prawo polskie zezwala na takie sytuacje, bo przecież wszyscy są równi, tylko dlaczego ci, którzy już działają są mniej równi. To, co nam się przydarzyło, przydarzyło się już wielu przed nami i wielu jeszcze wpadnie w tę dziurę. To jest mój niemy krzyk przeciwko bezprawiu w ramach prawa, przeciwko przemocy moralnej, prawie pięści, przeciwko brakowi szacunku człowieka do człowieka. Od dawna już jest wiadomo, ze przyjacielska poznaje się w biedzie, ale w takich sytuacjach, przyjaciele „dają nogę” jako pierwsi. Będzie więc to blog o życiu niektórych przedsiębiorców w naszym kraju.
Będzie to blog o tym, jak trudno znaleźć pomoc, bo jak przedsiębiorca, to trzeba go „wycisnąć” z kasy, której nie ma. Pomoc kosztuje, nic za darmo. Tu nie ma odruchów serca, bo przedsiębiorca, w naszej polskiej mentalności, to złodziej. Szukaliśmy pomocy wszędzie, ale niestety nikt, nie zauważał wyciągniętej ręki szukającego pomocy.
Kiedy to piszę, kiedy przeżywamy naszą osobistą tragedię, docierają do mnie informacje o korupcji, seksaferach, mordach, nieuczciwości ekip rządzących, ich kłótniach i walkach. Teraz wiem, że nasze „małe” sprawy, nikogo nie obchodzą, bo tu nie można zarobić grubej kasy. Prawdą jest, że przedsiębiorca, który znalazł się w świetle niesprawiedliwego polskiego prawa, w trudnej sytuacji, nie ma gdzie się odwołać, nie ma możliwości otrzymać pomocy, chyba, że zostało mi sporo pieniędzy. W naszej sytuacji, pozostaje nam jedynie modlitwa, by wreszcie w naszym rządzie zasiedli mądrzy, dobrzy i sprawiedliwi ludzie.
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
Najnowsze komentarze
Kategorie
Ulubione blogi
|